RSS
 

Był las, nie było nas…

17 cze

Sezon leśny rozpoczęty – niestety bezowocnikowo ;)

Grzybów, oprócz kilku jadalnych tylko raz, niestety nie było bądź ominęliśmy wszystkie :D

Ale fotorelacja oczywiście powstała :)

Drzwi do lasu

Świeża wycinka

To żyje !!!

I to też :)

Taniec życia i śmierci

Dla grzybiarzy (i nie tylko) z wyobraźnią :)

Olej, olej

Dwa paśniki

Pnie

Drzewa umierają stojąc

Samotny biały żagiel

Jakieś grzyby były ;)

I jeszcze całe dwa ;)

Droga do domu

Sezon na grzyby rozpoczęty – bez grzybów ;)
Ale przynajmniej niedaleko od domu… 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Nasze hobby

 

Anatomia piątkowej burzy

11 cze

Piątkowa burza w Krakowie – wydarzenia rozegrały się mniej więcej między 19:00 a 20:00.
Post będzie długi, ale za to fotograficzny :)

Wieczorne niebo – niby nic szczególnego, dzień jak co dzień

Zwiastun burzy :)

Robi się coraz ciemniej…

…i ciemniej

 Pierwsze krople

Zaczyna lać

Ilość deszczu zdecydowanie przerasta możliwości rynny…

…oraz pawilonu ogrodowego

Jeszcze więcej wody – ta sama rynna :)

I po burzy :)

W tym samym czasie polscy kopacze rozpoczęli swoje zmagania z Mołdawią i jak się okazało – nie zagrali jak burza ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ludzkie losy znalezione między kartkami książki

17 maj

Do

JWielmożnego Pana
Inż. J.D.
Radcy Ministerstwa Komunikacji
w                                                                                                                                                                Warszawie

- – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – - – -

Na  skutek zarządzenia ewakuacyjnego mąż mój Śp. F. O., Zastępca Naczelnika Głównych warsztatów P.K.P. w Pruszkowie wyjechał w dniu 8/9. 1939 pociągiem ewakuacyjnym Dyrekcji Warszawskiej z dworca wileńskiego w stronę Siedlec.

Pociągiem tym wyjechało podobno również około 400 pracowników Warsztatów Pruszkowskich.

Po uruchomieniu Warsztatów w Pruszkowie dowiedziałam się od pracowników, którzy wyjechali razem z moim Mężem, iż Mąż mój został zabity odłamkiem bomby, a dokumenty oraz pieniądze w sumie zł 1.400.- oraz zegarek i tp. zostały zabrane przez kolejarzy, którzy podobno mieli się zająć pochowaniem mojego Męża.

Pomimo usilnych starań, przez długi czas nie mogłam znaleść naocznych świadków, jak również nie mogłam dowiedzieć się w której miejscowości Mąż mój został zabity i gdzie został pochowany.

Dopiero na początku listopada dowiedziałam się, iż dokumenty mojego Męża znajdują się u p. P., urzędnika Ministerstwa Komunikacji.

Po odszukaniu mieszkania p. P. udałam się do niego w dniu 11/XI.br. P.P. oddał mi legitymacje osobiste mojego Męża oraz portfel /bez pieniędzy/, wyjaśniając mi, iż tylko to otrzymał w Równem od zastępcy zawiadowcy stacji Skierniewice. /nazwiska nie pamiętał podobno D. wzgl. D./

W portfelu Męża znalazłam notatkę, zrobioną na kolejowym druku tej treści: „Na szlaku Broszków-Siedlce kam. 140 przy stawach rybnych po prawej stronie jadąc w stronę Siedlec”.

Domyślając się, że musi to być miejsce gdzie został mój Mąż zabity wzgl. pochowany pojechałam do Broszkowa wraz z moim bratem oraz pracownikiem warsztatów P.K.P. Warsz.-Praga P. O., który dobrze znał mojego Męża.

Przy pomocy miejscowych ludzi znalazłam w odległości około 8 klm. od Broszkowa mogiłę bez napisu, w której po rozkopaniu zidentyfikowałam wraz z osobami mi towarzyszącymi zwłoki mojego Męża Śp. F. O.

Zwłoki Śp. Męża mojego po złożeniu do trumny przewiozłam do Warszawy i pochowałam na cmentarzu na Bródnie w dniu 20/XI. 1939.

Od miejscowych ludzi dowiedziałam się, iż Śp. Mąż mój został zabity w dniu 9/9. 1939. odłamkiem bomby, oraz że dokumenty, pieniądze, zegarek i tp. zabrało dwóch kolejarzy.

Podając powyższe do Łaskawej wiadomości JWPana Radcy proszę uprzejmie, przez pamięć na Śp. Męża mojego, o dopomożenie mi w ciężkiej sytuacji w jakiej się obecnie znajduje czy to przez ułatwienie mi otrzymania posady czy to uzyskanie zapomogi emerytalnej.

W tej nadzieji kreślę się

z wysokim poważaniem
H.O.

II. 1940 r. (dopisek długopisem)

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Zachowaliśmy oryginalną pisownię i interpunkcję, pozwoliliśmy sobie jedynie nie pisać nazwisk.  Zdjęcie jedynie ma charakter ilustracyjny i pochodzi z broszury Uwaga, Uwaga, Podajemy komunikat wojenny.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Ciekawe historie

 

Antykwariat – miejsce zapomniane?

07 maj

W dzisiejszym świecie – świecie komputerów, internetu, samochodów hybrydowych, zupek w proszku i matur, które na pewno wiedzy nie sprawdzają, antykwariat wydaje się być miejscem nie z tego świata. Słowo pisane i wydrukowane na papierze, połączone w całość przez okładkę – w antykwariacie znajdzie się tego cała masa :) I wbrew pozorom – jest całkiem sporo osób, które czytają i chcą czytać, tylko książki w księgarniach są za drogie. Jednak zapominają o tym, że takie miejsce jak antykwariat istnieje. Ileż to naszych klientów, kiedy trafiło do nas po raz pierwszy, wypowiadało słowa: Na śmierć zapomniałem, że książki można także kupować w antykwariatach!

Jak to jest – pamiętamy, że są outlety, sklepy z odzieżą używaną, przeceny w galeriach handlowych, komisy a zapominamy, że antykwariaty ciągle są. Tylko pytanie – jeżeli ta nasza skleroza będzie postępująca w tym względzie, to czy za kilkanaście lat nie będziemy czytać o antykwariatach jedynie w internecie – jako o miejscach z zamierzchłej przeszłości, które już zniknęły z naszego kraju i pozostały po nich jedynie definicje i stare zdjęcia…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zasłużony odpoczynek :-)

05 maj

Niedziela leniwie się toczy, długi weekend był wyczerpujący, zatem jeden z domowników postanowił odpocząć w charakterystycznym dla siebie stylu, w jednym z typowych miejsc ;)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Na metę, gotowi, start? ;-)

04 maj

No to zaczynamy :-)

Pod sam koniec majowego, ogólnopolskiego, podwodnego grillowania pokusimy się o pewną refleksję – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nie wiemy, czy wątroby będą zdrowsze, ale w obecnych warunkach pogodowych płyny na pewno są lepiej przyjmowane przez organizm, niż surowe mięso „grillowane” w ulewach i gradzie. Dziękujemy chmurkom i wicherkom za fantastyczne prognozowanie długiego weekendu majowego – wszyscy na pewno doświadczyli zapowiadanych wcześniej, 30-stopniowych upałów ;-)

P.S. nr 1 – Putin już kilka lat temu zrobił porządek z zapowiadaczami pogody – wtedy śmialiśmy się z tego, a dzisiaj… no cóż, poniekąd rozumiemy ;-)

P.S. nr 2 – Z życia wzięte: kilogram młodych ziemniaków i ok. kg dobrego chleba na wagę kosztuje tyle, co cztery całkiem niezłe piwa. Nie wiemy, czy śmiać się, czy płakać…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii